Motywacja do zamieszkania w domu|Różności

Dlaczego dom a nie mieszkanie?

Dom usytuowany blisko natury, dom zbudowany na wsi, otoczony zielenią i piękną przyrodą.

Kiedy sięgam pamięcią wstecz to właściwie prawda jest taka, że zawsze chciałam mieszkać w domu. Nieważne czy małym czy dużym, czy drewnianym czy murowanym, ale w domu. Najlepiej z werandą i dużym zielonym podwórkiem, otoczonym kwiatami i drzewami owocowymi. I chciałam mieć widok na brzozy. Od dziecka uwielbiam brzozy. Właściwie każdą porą roku. Mam nadzieję, że to marzenie zrealizuję. Może nie tak idealnie, ale tak, by poczuć szczęście i pozytywne ukłucie w sercu, kiedy będę spoglądać za okno.

No ale w sumie dlaczego ten dom, zapytasz. Aby odpowiedzieć na to pytanie, musiałam sama dobrze się zastanowić, bo wiele argumentów było tak we mnie zakorzenionych, że zwyczajnie ich nie dostrzegałam. Dzielę się z Tobą tym, co jest głęboko we mnie, co zachęca mnie, by konsekwentnie walczyć o swoje marzenia. Możesz mieć podobnie, a możesz czuć zupełnie inaczej. I ani w jednym ani w drugim nie ma nic złego. Po prostu jesteśmy różni choć czasem podobni 🙂

Ja pragnę mieszkać w domu, bo:

  • jako dziecko wychowywałam się w domu, małym, bo małym, ale jednak w domu jednorodzinnym. Z ogródkiem, dużym podwórkiem i sadem. Nie miałam swojego pokoju, ale miałam swoją dziecięcą wolność, którą chcę też dać moim dzieciom (o tym planuję napisać nieco szerzej w oddzielnym poście)
  • koszt jego budowy będzie taki sam lub nawet niższy niż kupno mieszkania w Warszawie (naszym obecnym miejscu zamieszkania), a powierzchniowo będzie 3 razy większy  
  • kocham przestrzeń, która daje pole do rozwoju
  • cenię sobie prywatność, nie potrzebuję, by ktoś zza ściany słuchał moich rozmów czy śpiewu podczas sprzątania, sama też nie chcę codziennie słyszeć historii życia sąsiadów z bloku
  • lubię wygodę,  taką która pozwala  mi na pozostawienie roweru na podwórku na wiele godzin bez konieczności wnoszenia go do blokowej komórki bądź klatki schodowej. Ba… roweru pozostawionego pod domem wcale nie muszę zamykać na kłódkę!  Dywan mogę powiesić na trzepaku na pół dnia i nikomu nie będzie przeszkadzał, nie będzie zachęcał do kradzieży, jak to bywa na osiedlowym placu.
  • dążę do uporządkowania przestrzeni wokół mnie. Lubię, gdy każda rzecz ma swoje miejsce, gdy nie muszę w jednym pokoju trzymać i zastawy stołowej i dziecięcych zabawek i ubrań i książek. W domu łatwiej przypisać rzeczom odpowiednie miejsce, szczególnie, gdy każdy ma swój kąt.
  • dom przywołuje we mnie pozytywne wspomnienia. Kojarzy mi się z ciepłem, miłością, różnorodnością zajęć, nauką sprzątania, prania, sortowania. Dom jest dla mnie mikroświatem do życia i rozwoju rodziny jako wspólnoty.
  • dom uczy odpowiedzialności za wszystko, co wokół niego. To my,  jego mieszkańcy, kosimy trawę wokół, przycinamy krzewy, podlewamy kwiaty, sadzimy warzywa, budujemy huśtawkę, piaskownicę, grabimy liście. To właśnie najczęściej na podwórku uczymy dzieci naprawiania roweru, zbierania owoców, mycia samochodu, zabawek. Mogłabym tak wymieniać bez końca 🙂
  • dom pozwala na częste przyjmowanie gości z noclegiem. Kiedy rodzina staje się coraz większa, trudno w dwupokojowym mieszkaniu przyjąć kilka najbliższych osób, bo codziennie funkcjonowanie staje się zwyczajnie męczące. Mam czwórkę rodzeństwa i wierzę, że nasz dom zdoła ich pomieścić wraz z ich najbliższymi. Że dzieci będą mogły szaleć na podwórku, a my będziemy popijać herbatkę na tarasie.
  • kocham przyrodę, kocham zieleń, kocham obcowanie ze światem natury. W wakacje uwielbiam wyjeżdżać w góry, ale na co dzień wystarczy mi spacer po lesie, przejażdżka rowerem wzdłuż jeziora, popatrzenie na zachodzące słońce wśród rodzących zboża pól. To wszystko za darmo da mi życie w domu na wsi.
  • chcę spędzać z dziećmi dużo czasu, a kiedy one są małe, my rodzice głównie przesiadujemy w pomieszczeniach, szczególnie, kiedy pogoda nie rozpieszcza. Dom daje mi komfort przestrzeni, pole do działania, pracy, odpoczynku. Nie muszę ciągle patrzeć na te same “cztery ściany” kuchni z salonem. Mogę pójść na strych i tam poszperać w starych rzeczach, mogę pójść do garderoby i pomyśleć, co by tu pozmieniać, co inaczej poukładać. Tak, by zająć czymś ręce i złapać trochę dystansu. W opiece nad dziećmi jest to niezbędne.
  • rzeczą dla mnie priorytetową jest czas i spokój. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale dla mnie czas w domu płynie jakby WOLNIEJ. Może dlatego, że duże miasto zawsze pędzi, zawsze gdzieś gna, zawsze ktoś się spieszy, zawsze coś piszczy, coś gwiżdże, coś hałasuje… Dom jest dla mnie ostoją. Moim miejscem.
  • weekend-y w mieście trochę mnie męczyły. Szczególnie ze względu na córkę, ciągle chodziła mi po głowie myśl, że chyba powinniśmy gdzieś z nią wyjść, że przecież nie wypada tak po prostu wyjść na spacer, porozmawiać, pośmiać się. MUSIMY jej pokazać COŚ więcej. Coś czyli pełne tłumów baseny, bawialnie, muzea i co tam innego odwiedzają znajomi. A dom na wsi sam w sobie może być atrakcją. Spacer po lesie, piknik na łące, rowery, rolki, gra w siatkówkę, piłkę nożną, lepienie bałwana, jazda na sankach i mnóstwo innych. Wystarczy wyjść i cieszyć się tym, co wokół. A teatr, kino, muzeum oczywiście też, ale w momencie, gdy rzeczywiście tego zapragniemy.
  • chcę mieć wokół siebie rodzinę. Chcę, by moje dzieci mogły po prostu powiedzieć: “Mamo, idę do dziadzia, wrócę za jakiś czas. Nie martw się.” i za 5 minut już być u tego dziadka. Mieszkając w Warszawie, daleko od rodzinnych stron, takie rodzinne spotkania mogą odbywać się jedynie w weekendy ( a i te spotkania obarczone są zawsze obarczone pakowaniem, podróżą i nieraz korkami).
  • kredyt jest sporym zobowiązaniem, a skoro już się na niego zdecydowaliśmy, to chcę czuć, że przynajmniej dzięki niemu spełniam moje marzenie, buduję MOJE MIEJSCE.

 

Tak to z grubsza wygląda u mnie. Zdaje sobie sprawę, że każdy z nas ma inne motywacje, inną sytuację rodzinną, materialną, zawodową. Jestem ciekawa jak to było/jest u Was. Czym kierowaliście się podejmując decyzję o budowie domu? Lub jeśli ten etap decyzji jest dopiero przed Wami, to czym będziecie się kierowali?


 

Mariola

8 Comments

    • Dziękuję za komentarz. Jesteś w trakcie budowy domu? Mieszkasz już w domu, a może dopiero będziesz realizować taki plan? 🙂 Chętnie usłyszę, które argumenty z wpisu są według Ciebie najbardziej trafne ?

    • Z doświadczenia. Miałam okazję mieszkać w domu jednorodzinnym przez 19 lat i w mieszkaniu przez 10 lat. Wpis jest oczywiście subiektywny, ale oparty na życiu. Myślę, żeby mieszkamy na tej samej planecie, tylko mamy różne potrzeby 🙂

  1. Czasami warto usiąść w fotelu i pomyśleć o tego typu sprawach. Fajnie, że są ludzie, którzy chcą się dzielić swoimi doświadczeniami z innymi za pomocą Internetu. Co byśmy bez niego dziś zrobili, ehh…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *